Chrusty, faworki, jak kto woli, są tematem mojego pierwszego wpisu. W sklepie nie da kupić się dobrych, ich ciasto zawsze jest jakieś takie ciężkie- drożdżowe. Ten przepis jest wykorzystywany u mnie w domu od zawsze, a faworki są delikatne i chrupiące.
Polecam!
Składniki:
Ciasto:
3 szklanki mąki
6 żółtek
2 całe jajka
3 łyżki śmietany (gęstej)
Kieliszek wódki (lub ½ kieliszka spirytusu)
Do smażenia:
2 kostki smalcu
1/3 butelki oleju
Ciasto wyrabiamy na stolnicy- w mące robimy dołek, wbijamy jaja, dodajemy śmietanę i wódkę cały czas zagarniając masę do środka, żeby nie spowodować katastrofy. Trzeba je dosyć długo męczyć i wyrabiać, także nie warto się zniechęcać od początku.
Gdy ciasto już będzie zwarte i jednolite dzielimy je na 4 części i rozwałkowujemy cienko. Każdy placek kroimy w paski, a każdy pasek nacinamy. Przez te nacięcie przewijamy chrusta.
Gdy ciasto już będzie zwarte i jednolite dzielimy je na 4 części i rozwałkowujemy cienko. Każdy placek kroimy w paski, a każdy pasek nacinamy. Przez te nacięcie przewijamy chrusta.
Do dosyć dużego garnka wrzucamy smalec i wlewamy olej, i czekamy aż się smalec rozpuści. Tłuszcz będzie gotowy do smażenia jak wrzucimy małą kulkę ciasta i wypłynie ona na wierzch powodując lekkie skwierczenie. Faworki smażymy na średnim ogniu, żeby nie zrobiły się czarne. Wystarczy dosłownie po minucie z każdej strony. Najłatwiej obraca się je patyczkiem do grilla i widelcem.
Po usmażeniu przekładamy je na gazetę, aby odsączyć z tłuszczu, a następnie opruszamy cukrem pudrem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz